Potrzebujesz
Działającego
Designu?
wykonamy.net


Autor: Ernest Moskała · Opublikowano:
Aby znaleźć podstrony, które nie generują ruchu, zestaw pełną listę adresów serwisu z danymi Google Analytics i Google Search Console. Sprawdź osobno wizyty, wejścia z wyszukiwarki, wyświetlenia oraz indeksowanie. Brak ruchu nie przesądza jednak o problemie. Najpierw ustal funkcję każdej strony i okres potrzebny do rzetelnego porównania.
Podstrony bez ruchu znajdziesz przez porównanie pełnej listy adresów z raportami Google Analytics i Google Search Console. Szukaj stron bez wizyt, wejść organicznych lub wyświetleń w wynikach wyszukiwania. Sam brak ruchu nie oznacza jednak, że treść trzeba usunąć. Najpierw sprawdź jej funkcję, indeksowanie i dopasowanie do potrzeb odbiorców.
Określenie „podstrona bez ruchu” może opisywać kilka różnych sytuacji. Strona może nie mieć żadnych odsłon albo nie pozyskiwać wejść z Google. Może też być odwiedzana wyłącznie po przejściu z innej części serwisu.
Te przypadki wymagają odmiennych decyzji. Brak wejść organicznych może wynikać ze słabej widoczności, lecz także z funkcji strony. Regulamin, potwierdzenie wysłania formularza czy instrukcja dla klientów nie muszą przyciągać użytkowników z wyszukiwarki.
Dlatego przed analizą określ, czego szukasz. Jeśli oceniasz SEO, najważniejsze będą kliknięcia, wyświetlenia i zapytania z Google Search Console. Jeżeli interesuje Cię całe wykorzystanie strony, potrzebujesz również danych o odsłonach i użytkownikach z narzędzia analitycznego.
Warto od razu zapisać kryterium kwalifikacji. Możesz szukać adresów bez żadnej zarejestrowanej odsłony, bez wejść organicznych albo bez wyświetleń w Google. Nie łącz tych grup automatycznie, ponieważ każda opisuje inny problem. Strona bez ruchu organicznego może być często otwierana z wiadomości wysyłanych klientom, nawigacji lub linków umieszczonych w innych materiałach.
Najpewniejsza analiza powstaje po połączeniu kilku źródeł. Sam raport ruchu nie pokaże adresów, których narzędzie nigdy nie zarejestrowało. Z kolei sama mapa witryny nie wyjaśni, czy użytkownicy odwiedzają wskazane strony.
Zacznij od spisu wszystkich podstron, które powinny być publicznie dostępne. Możesz wykorzystać mapę witryny, eksport z systemu zarządzania treścią oraz wyniki skanowania serwisu. W większej witrynie warto połączyć te źródła, ponieważ każde może zawierać inny zestaw adresów.
Usuń z zestawienia oczywiste duplikaty. Zwróć uwagę na adresy z parametrami, warianty zakończone ukośnikiem oraz różne wersje tego samego dokumentu. Bez uporządkowania adresów jedna treść może wyglądać w raporcie jak kilka osobnych podstron.
Dopisz do każdego adresu jego typ i cel. Inaczej należy oceniać artykuł, stronę usługi, kontakt, regulamin oraz stronę techniczną. Taka klasyfikacja zapobiega pochopnemu usuwaniu potrzebnych elementów serwisu.
W arkuszu warto zachować osobne kolumny na pełny adres, ścieżkę, typ podstrony i źródło, z którego adres został pobrany. Dzięki temu łatwiej wykryjesz stronę obecną w systemie zarządzania treścią, lecz pominiętą w mapie witryny, albo adres znaleziony podczas skanowania, którego nie ma już w aktualnym wykazie treści.
W Google Analytics otwórz raport „Strony i ekrany”. Pokazuje on dane o stronach odwiedzanych przez użytkowników, niezależnie od tego, czy były początkiem sesji, czy kolejnym etapem wizyty. Do sprawdzania pierwszych stron wizyty służy raport stron docelowych. (źródło: https://support.google.com/analytics/answer/12926732?co=GENIE.Platform%3DDesktop&hl=pl)
Porównuj adresy za pomocą ścieżki strony, a nie wyłącznie jej tytułu. Tytuły mogą się powtarzać lub zmieniać. Ścieżka pozwala łatwiej przypisać wynik do konkretnego adresu.
Wyeksportuj raport i połącz go z wcześniej przygotowaną listą. Adresy, dla których nie ma danych analitycznych, utworzą pierwszą grupę wymagającą sprawdzenia. Nie zakładaj jeszcze, że nikt ich nie odwiedza. Brak danych może wynikać również z błędnego pomiaru.
Sprawdź działanie kodu analitycznego na różnych szablonach. Czasami pomiar działa na stronie głównej i artykułach, ale nie obejmuje formularza, sklepu lub starszej części serwisu. Zgody użytkowników i blokowanie skryptów także sprawiają, że raport nie przedstawia całego ruchu.
Zestawienie obu raportów pozwala rozróżnić strony, które rozpoczynają wizyty, od tych oglądanych dopiero w jej trakcie. Jeżeli adres występuje w raporcie „Strony i ekrany”, ale nie pojawia się jako strona docelowa, może działać prawidłowo jako kolejny etap ścieżki użytkownika. Taki wynik nie uzasadnia uznania go za niepotrzebny.
Następnie sprawdź raport skuteczności w Google Search Console. Wybierz wymiar stron i przeanalizuj adresy pod kątem kliknięć oraz wyświetleń. Kliknięcie oznacza przejście z wyniku wyszukiwania. Wyświetlenie pokazuje natomiast, że adres pojawił się użytkownikowi w wynikach.
Strona bez kliknięć, ale z wyświetleniami, nie jest niewidoczna. Może zajmować słabą pozycję albo mieć tytuł, który nie odpowiada na intencję użytkownika. Trzeba wtedy sprawdzić zapytania, dla których się pojawia, oraz strony konkurujące o te same tematy.
Brak kliknięć i wyświetleń sugeruje głębszy problem. Adres może nie być zaindeksowany, odpowiadać na temat bez popytu albo przegrywać z inną podstroną tego samego serwisu. Nowa treść może też potrzebować czasu na zebranie danych.
Połącz eksport z Search Console z listą adresów oraz raportem analitycznym. Otrzymasz podział na strony pozyskujące ruch z Google, odwiedzane z innych źródeł oraz niewidoczne w obu narzędziach.
Przy porównywaniu zachowaj ten sam zakres dat dla wszystkich adresów. Następnie oznacz osobno brak kliknięć, brak wyświetleń i brak danych analitycznych. Adres z wyświetleniami, lecz bez kliknięć wymaga innej pracy niż strona nieobecna w obu raportach. Pierwsza ma już kontakt z wynikami wyszukiwania, natomiast druga wymaga najpierw kontroli pomiaru, dostępności i indeksowania.
Dla podejrzanych adresów sprawdź możliwość indeksowania. Strona powinna odpowiadać poprawnie, nie mieć przypadkowej dyrektywy blokującej indeksowanie i nie wskazywać jako kanonicznego innego dokumentu bez wyraźnej przyczyny.
Zobacz także, czy prowadzą do niej linki wewnętrzne. Podstrona osierocona może znajdować się w mapie witryny, lecz pozostawać poza normalną nawigacją. Użytkownikowi trudno wtedy do niej dotrzeć. Wyszukiwarka również otrzymuje słaby sygnał o jej znaczeniu.
Sprawdź wersję mobilną, czas wczytywania oraz sposób renderowania głównej treści. Błąd techniczny może dotyczyć tylko jednego szablonu. Dlatego poprawne działanie strony głównej nie potwierdza sprawności całego serwisu.
Kontroluj podejrzane adresy pojedynczo, ale szukaj też wspólnego wzorca. Jeśli problem obejmuje wyłącznie jeden typ stron, na przykład formularze albo starsze artykuły, bardziej prawdopodobna jest usterka szablonu niż osobny błąd każdej treści. Taki podział ułatwia ustalenie priorytetów i ogranicza liczbę ręcznych poprawek.
Po wykluczeniu błędów pomiaru i indeksowania oceń samą treść. Sprawdź, czy odpowiada na pytanie, które użytkownicy rzeczywiście wpisują, oraz czy robi to jasno. Firmowa nazwa usługi może być niezrozumiała dla osób spoza organizacji.
Porównaj stronę z innymi materiałami w serwisie. Kilka podstron może odpowiadać na tę samą potrzebę i konkurować o podobne zapytania. W takiej sytuacji wyszukiwarka może mieć trudność z wyborem właściwego adresu.
Zbadaj również linkowanie wewnętrzne. Ważna treść powinna być dostępna z powiązanych tematycznie stron. Link ma pomagać czytelnikowi przejść do kolejnego zagadnienia, a jego opis powinien jasno zapowiadać zawartość celu.
Brak ruchu może też wynikać z niedopasowania formatu. Krótka definicja nie zawsze wystarczy osobie szukającej instrukcji. Rozbudowany poradnik może natomiast nie odpowiadać na proste pytanie wymagające krótkiej odpowiedzi.
Przy każdej stronie zapisz najbardziej prawdopodobną przyczynę zamiast ograniczać się do etykiety „brak ruchu”. Może nią być niejasny temat, powielanie innego materiału, brak linków, nieprawidłowe indeksowanie albo błąd pomiaru. Takie rozróżnienie prowadzi bezpośrednio do działania i pozwala później sprawdzić, czy diagnoza była trafna.
Jeśli temat jest potrzebny odbiorcom, a strona ma wyraźny cel, zacznij od poprawy. Uporządkuj odpowiedź, tytuł, nagłówki i linki wewnętrzne. Uzupełnij brakujące informacje, ale nie wydłużaj tekstu bez powodu.
Gdy kilka adresów opisuje ten sam temat, rozważ ich połączenie. Zachowaj materiał, który najlepiej realizuje intencję użytkownika. Stare adresy powinny prowadzić do właściwej treści, jeśli ich usunięcie mogłoby pozostawić użytkownika bez odpowiedzi.
Stronę można pozostawić bez zmian, jeśli pełni ważną funkcję poza SEO. Dotyczy to między innymi dokumentów używanych w obsłudze klienta oraz etapów procesu dostępnych z innych części witryny. Nie każda podstrona musi zdobywać wejścia z Google.
Usunięcie ma sens, gdy treść jest zbędna, nieaktualna i nie ma wartościowego odpowiednika. Przed taką decyzją sprawdź linki prowadzące do adresu oraz jego historyczne wyniki. Dzięki temu nie utracisz strony, która nadal wspiera użytkowników lub inne treści.
Jeżeli rozwijasz obecność także poza tradycyjnymi wynikami wyszukiwania, naturalnym kolejnym tematem są „Więcej miejsc, z których klient może trafić do Twojej firmy”. Najpierw jednak uporządkuj obecne adresy i sposób ich pomiaru.
Krótki okres obserwacji może zniekształcić wynik. Dotyczy to zwłaszcza nowych artykułów, treści sezonowych i usług kupowanych rzadko. Porównanie powinno obejmować czas odpowiadający charakterowi działalności.
Dane będą też niepełne, jeśli pomiar uruchomiono niedawno, zmieniono adresy albo przebudowano serwis. Migracja może rozdzielić historię między stare i nowe ścieżki. Warto wtedy uwzględnić wcześniejsze raporty oraz przekierowania.
Nie należy oceniać strony wyłącznie na podstawie liczby wizyt. Podstrona z małym ruchem może wspierać ważne zapytania lub prowadzić użytkownika do kontaktu. Z drugiej strony duży ruch nie dowodzi, że treść pomaga osiągać cele firmy.
Analiza nie zadziała również wtedy, gdy lista adresów jest niepełna. Raport analityczny pokaże tylko zarejestrowane odsłony. Nie ujawni automatycznie zapomnianej strony, której nikt nie otworzył.
Pomoc specjalisty warto rozważyć, gdy raporty pokazują sprzeczne dane, duża część serwisu nie jest indeksowana albo po migracji gwałtownie znika widoczność. Konsultacja przydaje się także wtedy, gdy nie wiadomo, które adresy połączyć, zachować lub przekierować.
Wsparcie techniczne może być konieczne, jeśli problem dotyczy renderowania, konfiguracji adresów kanonicznych, przekierowań lub działania kodu analitycznego. Zmiany w tych obszarach mogą objąć wiele podstron naraz. Wymagają więc testów przed wdrożeniem.
Specjalista powinien wyjaśnić przyczynę, wskazać konkretne adresy i ustalić sposób sprawdzenia efektu. Sama lista stron bez ruchu nie jest jeszcze audytem. Potrzebna jest interpretacja uwzględniająca cel każdej treści.
Podziel adresy na strony do zachowania, poprawy, połączenia, naprawy technicznej i usunięcia. Dla każdej decyzji zapisz przyczynę oraz wynik, którego oczekujesz. Najpierw zajmij się problemami pomiaru i indeksowania, ponieważ bez wiarygodnych danych trudno ocenić pozostałe działania.
Ustal również datę ponownej oceny i przypisz każdemu adresowi wskaźnik odpowiadający wykonanej zmianie. Po naprawie pomiaru sprawdzaj rejestrowanie odsłon, po poprawie widoczności analizuj wyświetlenia i kliknięcia, a po zmianie linkowania obserwuj wykorzystanie strony w obrębie serwisu. Nie każda interwencja powinna być oceniana tym samym wynikiem.
Po wdrożeniu obserwuj te same wskaźniki i porównuj podobne okresy. Nie szukaj wyłącznie wzrostu ruchu. Sprawdź też, czy użytkownicy trafiają na właściwą treść i wykonują kolejny sensowny krok.
Nie. Najpierw sprawdź jej funkcję, indeksowanie, linki wewnętrzne i wykorzystanie poza wyszukiwarką. Strona może być potrzebna klientom lub wspierać proces, mimo że nie pozyskuje ruchu organicznego.
Strona mogła nie zostać odwiedzona albo nie działa na niej kod pomiarowy. Przyczyną bywają też błędy szablonu, mechanizm zgód lub inny zapis adresu w raporcie. Otwórz stronę testowo i sprawdź, czy narzędzie rejestruje wizytę.
Adres pojawia się w wynikach wyszukiwania, ale użytkownicy do niego nie przechodzą. Przyczyną może być słaba pozycja, niedopasowany tytuł albo odpowiedź konkurencji lepiej zgodna z pytaniem. Wnioski warto oprzeć także na zapytaniach powiązanych ze stroną.
Nie, jeśli odpowiadają na różne potrzeby i mają wyraźnie odmienny zakres. Problem pojawia się, gdy obie konkurują o tę samą intencję i żadna nie ma jasno określonej roli. Wtedy pomocne może być ich rozdzielenie tematyczne lub połączenie.
Newsletter
Klikając przycisk, zgadzasz się na kontakt w sprawie newslettera.